Roślina w doniczce na tle bieli

 

Jak wprowadzić rośliny do aranżacji wnętrz, jeśli mamy talent do suszenia kaktusów? 10 podpowiedzi z życia wziętych dla dobra domowej zieleni ;)

 

Nie wszyscy rodzimy się z łapką do roślin. Przekonałam się o tym dobitnie, kiedy po: utopieniu drzewka szczęścia (spadło do wanny), zasuszeniu trawy doniczkowej (niepamięć), chorobie dziesiątego krzaczka bazylii (??!)... umarła moje nieśmiertelna, wydawało się, opuncja.


Dla niekojarzących – opuncja rośnie np. na Wyspach Kanaryjskich i wygląda jak kaktus. Od czasu do czasu rodzi czerwone owocki:

Opuncja - rysunek rośliny
Opuncja (Opuntia) - źródło: Wikipedia


Przez rok z hakiem tkwiłam w przekonaniu, że opuncji służy tropikalny klimat mojego bura (dużo siedzenia + mało ruchu = dużo, dużo ciepła z grzejników). Aż nagle opuncja została potrącona przez dalmierz. Lekką rzecz. Niestety, lekka rzecz trąciła opuncję z impetem, i okazało się, że przewrócona opuncja jest pusta w środku. Perfekcyjnie zakonserwowana opuncjo-skorupa!

Częste wyjazdy, niesystematyczne podlewanie itd. nie sprzyjają ogrodnictwu we wnętrzu czterech ścian. W tamtym momencie zdałam sobie sprawę, że dla dobra świata powinnam jednak skupić się na uprawie... zieleni syntetycznej. Stanowczo. Kropka.

 

Jako że nie wyobrażałam sobie kompletnego wyrugowania roślin z domu, zaczęłam gromadzić pomysły na godne zastępstwo dla prawdziwych kwiatów. Takie... bez uciekania się do nadmiaru plastiku. Jeśli podobnie jak ja nie masz talentu do roślin, albo po prostu – czasu i chęci na ich pielęgnację, może zainteresuje Cię ta lista:


ZIELEŃ NA PUSTYNI
CZYLI ROŚLINY DO WNĘTRZA DLA OPORNYCH


1. Bukiety & wieńce z suszonych roślin

– kwiaty można zbierać i suszyć od wiosny do jesieni. Najlepiej takie, które nie zaczną kruszyć się i łamać po ususzeniu, a także zachowają intensywny kolor (!). Dla mnie rośliną ideałem jest tutaj kocanka. Ma drobne, pomarańczowe lub żółte kwiatostany, których kolor nie traci na intensywności po ususzeniu. Zbieram je w pękate bukiety i związuję sznurkiem, a później wieszam na karniszach lub pod lampami. Wówczas nawet w środku zimy można spojrzeć na kawałek lata.
W podobny sposób możemy potraktować również niektóre trawy i... zboża.


2. Dekoracje z mchów i porostów

– tutaj króluje chrobotek reniferowy, którego średnia żywotność bez jakichkolwiek zabiegów pielęgnacyjnych wynosi ok. 10 lat. Ten soczyście zielony gatunek może uformować w bajeczną zieloną ścianę, lub zastosować w skromniejszej ilości – jako element dekoracyjny w aranżacji wnętrz.

Czarny kamienny zegar z zielonym pęknięciem.
Joanna Komorowska Design - Zegar


3. Ekosystem w butelce

– wspominałam o nich w pierwszej relacji z targów Warsaw Home Expo. Lasy w butelce czy ogrody w słoju stały się od tego czasu bardzo popularne. Można je nabyć w wielu kwiaciarniach. Dobrze zaprojektowany ekosystem w szkle jest praktycznie bezobsługowy, chociaż wymaga pewnej czujności – okresowego odparowania czy dolania nieco wody dla zwiększenia wilgotności powietrza wewnątrz zaaranżowanego naczynia.


4. Dekoracje z szyszek

– jesienią warto pochylić się czasem podczas spaceru po lesie i podnieść kilka szyszek, zwłaszcza sosny. Polakierowane, pomalowane na biało czy pozostawione saute mogą posłużyć jako fantastyczny element dekoracyjny do wnętrza. Nie tylko na świąteczny stół :) Mimo wigilijnych konotacji, szyszka to szyszka. Finezyjna, organiczna forma przestrzenna!


5. Kwiaty z tkaniny lub cienkiej bibułki

– to już pomysł dla cierpliwszych rękodzielników. Z tkaniny lub gładkich bibułek (nie mam na myśli krepiny – bibułki są dużo delikatniejsze i występują w setkach odcieni, warto ich nie mylić) można wyczarować cuda w duchu DiY. Zwłaszcza jako element aranżacji wnętrz w stylu romantycznym, glamour czy rustykalnym.

 

Ciekawostka: a propos rękodzieła. Czy wiesz, że przez lata na ziemiach Polski wieszało się w oknach zasłonki nie z tkaniny, ale... z papieru? Fantazyjne ludowe wycinanki były mniej kosztowne, niż zasłony z tekstyliów. Obecnie sztuka ich wytwarzania jest na wymarciu.

 


6. Konary, gałązki i oploty do wnętrza

– kilkanaście lat temu na wnętrzarskiej popularności zyskały suszone gałązki ozdobnej wierzby mandżurskiej. Wiły się i plątały w bardzo charakterystyczny sposób. Ostatnio ich popularność w aranżacji wnętrz znacznie spadła, jednak warto pamiętać, że nie tylko wierzba ma do zaoferowania atrakcyjne dekoratorsko kształty.

W aranżacji wnętrz bardzo lubię np. motyw witek czy kory brzozowej, a także drewno wyłowione z morza. Ma niesamowitą, satynową fakturę i wprowadza do wnętrza naturę. Dosłownie. W jaki sposób przemycić kawałek drewna w projekcie? Chociażby jako karnisz, podstawa lampki, ramka na zdjęcia...

Albo zbuntować się konwenansom i uznać powyginaną gałąź za dzieło sztuki same w sobie. Wyeksponować i np. podkreślić dyskretnym oświetlenie. Dlaczego nie? 


7. Imitacja

– z imitacjami rośli problem jest taki, że o ile nie jest to produkt rąk własnych (z tzw. duchem... albo duszą ;), z reguły ocieraj się o kicz. Nie przekonują mnie plastikowe trawki z Ikea, a syntetyczne kwiaty kojarzą raczej ze Świętem Zmarłych i zniczami, niż wiosenną łąką.

Ale jeśli starannie poszukamy, także w dziale „sztuczne rośliny” odnajdziemy propozycje intrygujące. A w każdym razie warte rozważenia jako element wystroju wnętrza. Metalowa paproć w odcieniach turkusu i rdzy może być tutaj inspirującym przykładem.

Metalowa paproć - imitacje roślin we wnętrzu
Metalowa paproć, źródło - Westwing.pl



8. Fotografia & odwzorowanie

– zdjęcia roślin nie wymagają ani podlewania, ani zabiegów pielęgnacyjnych. Są absolutnie samowystarczalne – wystarczy je oprawić i rozsądnie ulokować. Voila! Poza przyjemnością patrzenia nie mamy już nic do roboty.
Poza tym, kto powiedział, że mowa o fotografii za szybką? W dobie druku cyfrowego motywy roślinne możemy zaaplikować na dowolnej powierzchni we wnętrzu. Od prześcieradła, przez fronty szafek z Ikea, po ulubionych rozmiarów kubek. Może zamiast prostych kwiatków czy liści eukaliptusa zdecydujemy się na motywy makro lub detale z powiększenia mikroskopowego?

Jeśli o szybce mowa - w sklepach dostępne są również tzw. ramki 3D. Pomiędzy ich plecami, a szkłem zostawiony jest kilku centymetrowy odstęp, który możemy wypełnić przestrzennymi obiektami.

Wnętrzarskie dodatki są tak samo ważne, jak projekt architektoniczny. Akcesoria dekoracyjne budują nastrój i klimat wnętrza. Sprawiają, że dobrze czujemy się we własnym domu. Opowiadamy historię. Więc może poszewka na poduszkę z roślinną aplikacją nie będzie zła? Surowy minimalizm nie jest przecież jedyną obowiązującą estetyką! 

Kolorowa tapeta z kaktusem na tle geometrycznego wzoru
Tapeta od Wonderwall Studio


9. Zielnik, szkice i odlewy

– jeśli prace ręczne ani prace badawcze nie są nam straszne, weźmy sprawy w swoje ręce i zgromadźmy prywatną kolekcję ulubionych roślin. Magiczne będzie to, że nie musimy się już ograniczać. Poza roślinami do wnętrza skupmy się więc na otaczającej przyrodzie. Liście dębu czy klonu, paprocie, osty, bluszcze oraz róże... Zbierajmy je, opisujmy, wkładajmy pomiędzy grube książki (w bibułce! Puszczające soki mogą zniszczyć książkę!) a później odsłaniajmy na światło dzienne. Domowy zielnik może wyjść na ścianę, lub zostać zalany żywicą jako element blatu stołu czy struktury podłogi.

Tutaj również możliwości nas rozpieszczają.


10. Cięte kwiaty

– ten punkt będzie pewnie najmniej oryginalny, ale jakże praktyczny. Jeśli znudzi nam się patrzenie na zdjęcia, suszki, wydruki i tapety, a nadal będziemy mieli niedosyt natury we wnętrzu, zdajmy się na kwiaciarnię.
Świeże kwiaty wprowadzają do wnętrza elegancję i świeżość. Jeśli z karierą domowego ogrodnika nam nie po drodze, pozwólmy sobie od czasu do czasu na ekstrawagancję.
A jeśli boli nas krótkie życie kwiatów wazonowych, przedłużmy je sposobem.

Podsumowanie: nawet jeśli pielęgnacja roślin we wnętrzu nie jest Twoją mocną stroną, nie musisz rezygnować z kwiatów w aranżacji. Czasami ratunkiem będzie konserwacja (suszki) czasami imitacja (metalowa paprotka), a czasami odwzorowanie (tapety, zdjęcia, rysunki...). Nadal jednak rośliny będą w zasięgu wzroku.